Fast fashion – śliska sprawa. Dlaczego produkcja ubrań niszczy światowe zasoby wody? – Martyna Banaszak

Fast fashion – śliska sprawa. Dlaczego produkcja ubrań niszczy światowe zasoby wody?

Mechanizm szybkiej mody

Wszyscy znamy modę lat siedemdziesiątych, osiemdziesiątych, dziewięćdziesiątych… a jak nazwiemy dzisiejszą modę? Moda kwietnia 2026, wiosny 2022, jesieni 2025, zimy 2021? Jak doszło do tego, że zamiast dekadami, zaczęliśmy operować miesiącami? Kiedyś trend na dzwony potrafił trwać dziesięć lat, a dziś mniej niż rok. Ponadto trendy są w stanie zmienić się, jeszcze zanim kurier dostarczy nam je pod drzwi. Dziś social media huczą o czerwonych rajstopach, by jutro zapomnieć o nich bezpowrotnie.

Ubrania produkuje się szybciej niż kiedykolwiek i nie służą już wyłącznie potrzebom bezpieczeństwa, komfortu czy wyrażania siebie. Winowajcą jest między innymi szybka moda tj. fast fashion, czyli model biznesowy, który umożliwia nam kupno trendów, zanim wszystkie modelki opuszczą wybieg. Dziś fast fashion to symbol nadkonsumpcji, z którą mierzymy się w epoce Antropocenu. Nosimy na sobie nie tylko trendy, ale też ciężką pracę szwaczek żyjących na granicy skrajnego ubóstwa, tysiące litrów wody, uwalniany do środowiska mikroplastik i nieodwracalne zmiany klimatyczne. Tego nie powie nam żadna metka. 

Holding odzieżowy Inditex, w którego skład wchodzą m.in. takie marki jak Zara, Stradivarius, Massimo Dutti czy Bershka, produkuje rocznie 840 milionów sztuk odzieży [NYTIMES, 2012]. Zyskująca w ostatnich latach na niewyobrażalnej popularności marka SHEIN, również nie pozostaje w tyle. Jej oferta potrafi sięgać 600 tysięcy ubrań jednocześnie, dostępnych do zakupu online w 150 krajach, przy tym codziennie na stronie internetowej pojawia się 6 tysięcy nowych produktów [Fashion Biznes, 2022].

Kolejne tony ubrań zalewają naszą planetę, a my zamiast walczyć z tym tsunami, chcemy nauczyć się surfować na jego falach. Wszystko do czasu, aż w końcu się utopimy.

Mokre ślady w twojej szafie

Kiedy zapytamy dzieci, czego nauczyły się podczas Dnia Ziemi w szkole, na pewno usłyszymy o segregacji odpadów, wyłączaniu światła, kiedy go nie używają oraz o zakręcaniu kranu podczas mycia zębów. Mówimy im o tym od lat, ale nie powiemy, że ubrania, które noszą, uszyli ich rówieśnicy, albo, że do produkcji jeansów zużywa się sto razy więcej litrów wody niż podczas brania prysznica. 

Produkcja bawełny jest wysoce wodochłonna, zgodnie z danymi McKinsey Global Institute [A New Textiles Economy… 2017] do produkcji 1. kilograma bawełny zużywa się 4,6 tysiąca litrów wody. Jednym z najbardziej katastrofalnych przykładów niszczycielskiego wpływu fast fashion jest wyschnięcie Jeziora Aralskiego. W połowie XX wieku było czwartym największym pod względem powierzchni jeziorem na świecie, dziś niemalże nie istnieje, a winowajcą stała się m.in. uprawa bawełny. Do nawadniania plantacji wykorzystywano wody dwóch głównych rzek, zasilających Jezioro Aralskie: Syr-darii i Amudarii. Sytuacja Jeziora Aralskiego zaliczana jest do największych katastrof ekologicznych spowodowanych przez człowieka, a Uzbekistan pozostaje 6. największym producentem bawełny na świecie [M. Shahbandeh, 2021]. 

Szkodliwość fast fashion nie tylko opiera się na ogromnym zużyciu surowców, ale również ich niszczeniu. Sektor tekstylny był 3. co do wielkości powodem degradacji wody i użytkowania gruntów w 2020 roku. Ponadto szacuje się, że produkcja tekstyliów odpowiada za ok. 20% globalnego zanieczyszczenia czystej wody, głównie z powodu farbowania produktów [Parlament Europejski, 2020].

Czyste pranie i brudne sumienie

Czy chcielibyśmy nosić na sobie plastikowe reklamówki zamiast ubrań? Nie? To czemu nadal sięgamy po poliester i kupujemy kolejny dezodorant, żeby ukryć nieprzyjemny zapach związany z nieprzepuszczającą powietrza tkaniną? 

Mikroplastik w dzisiejszych czasach stanowi synonim wroga. Jednakże to właśnie po naszej stronie stoi odpowiedzialność za jego istnienie i niszczycielski wpływ na środowisko. Podczas jednego prania ubrań z poliestru może dojść do uwolnienia 700 tysięcy mikrowłókien, które mogą się dostać do łańcucha żywnościowego. Zaczyna się od pralki, a kończy na obiedzie. Konsekwencje odbijają się na naszym zdrowiu, środowisku czy życiu zwierząt. Mikroplastik trafia do mórz, organizmów ryb, a następnie naszych żołądków

Toksyczny nie jest tu wyłącznie mikroplastik, ale również substancje, których używa się do farbowania ubrań. Jednak na metce nie znajdziemy informacji o wykorzystanych barwnikach czy metalach ciężkich, pozostajemy nieświadomi. Badania jednak jasno wskazują problem. W jednej z analiz Federacji Konsumentów ponad połowa sprawdzonych ubrań z azjatyckich platform sprzedażowych zawierała metale ciężkie w ilościach uznanych za niebezpieczne dla zdrowia [Business Insider, 2025].

Na plaży w ubraniach

Okazuje się, że na plażę w Ghanie nie musimy zabierać ubrań czy stroju kąpielowego. Stosy odzieży, będą na nas czekać przez najbliższe setki lat, a może już zawsze? 

Ghana jest największym importerem odzieży używanej w Afryce Subsaharyjskiej, importuje od 2% do 4% całkowitego światowego eksportu odzieży używanej. Odzież, choć w większości zniszczona, podarta, zużyta, jest transportowana do biednych krajów Afryki pod pretekstem dobroczynności. Ghana w przeciwieństwie do RPA i Nigerii nie posiada regulacji dot. importu odzieży używanej, przez co nie ma kontroli nad tym co trafia do kraju. Wielkość odpadów szacuje się na od 4. do 6. milionów sztuk ubrań tygodniowo, wyrzucanych na zaniedbane, przepełnione już składowiska odpadów komunalnych. Zły system zarządzania odpadami, prowadzi do otwartego spalania, wytwarzania toksycznych oparów i emisji gazów cieplarnianych do powietrza, część ubrań trafia również do wód oceanu [James Mensah, 2023]. Sytuacja ta odbija się bezpośrednio na zdrowiu i funkcjonowaniu społeczeństwa oraz środowisku.

Zamiast piasku na plaży, zobaczymy tu wydmy z ubrań, których żywotność jest nieporównywalnie dłuższa od ludzkiego życia.

Plaża w Ghanie
Plaża w Ghanie Źródło: Muntaka Chasant/Rex Features/East News/Shutterstock

Jak wyjść na sucho

Każda nasza decyzja stanowi “głos” oddany na przyszłość planety. Konsumenci często uważają, że ich wybór niewiele zmieni, nie zdają sobie sprawy z posiadanego wpływu i możliwości zmiany. Mówią “to tylko jeden sweter”, a co jeśli powie tak też druga, trzecia, dziesiąta, setna, tysięczna osoba? To już nie będzie jeden sweter. Zmiana zaczyna się od jednostki, dlatego należy rozpocząć od siebie. 

Co należy robić? Czytać metki i zwracać uwagę na jakość materiału, kupować tylko, gdy potrzebujemy, less is more, wybierać odzież szytą w Polsce od zrównoważonych marek, wymieniać się ubraniami z innymi i nie bać się zakupów z drugiej ręki, dbać o już posiadaną odzież i naprawiać ją, gdy jest to możliwe, zamiast wyrzucać. Te kilka prostych zasad może wydłużyć czas dzierżawienia planety dla przyszłych pokoleń.

Małe kroki budują sprawczość.

Autorka: Martyna Banaszak

Tekst nagrodzony w ramach konkursu „Głos młodzieży Antropocenu” – II miejsce w kategorii powyżej 18 lat.

Więcej ekologicznych ciekawostek możecie poznać na naszych profilach ⯆

Autor


Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *